wtorek, 2 września 2014

#4

Oczami Moniki
   Co to miało kurwa być?! – powtarzałam sobie w myślach od jakiegoś czasu.
   Siedziałam skulona na łóżku w swoim pokoju od godziny, a ostatnie co pamiętałam to był smak ust Justina  i mina mojego starszego brata.
   Nie to, że dałam się przyłapać. O, nie. Nie było szans. Skończyłam to szybciej niż się zaczęło i miałam chwilę na przygotowanie się na wejście mojego dwudziestopięcioletniego, nadopiekuńczego brata.
   Skończyłam to chociaż nie chciałam. Czułam to. Chciałam tego. Pragnęłam to ciągnąć w nieskończoność. Chciałam więcej i więcej. On też, widziałam jego minę i te oczy pełne żalu.
   Nie spojrzałam już mu w oczy. Wyszłam (czytaj : wybiegłam) z pomieszczenia i schowałam się w mojej jamie i nie mam zamiaru wyjść. Mam nadzieję, że nikt typu moi bracia, albo (co gorsza) Krzysiek nie wejdzie mi do pokoju.
   Chcę być sama jak długo to możliwe.

Oczami Justina
   Zrobiłem to. – powtarzałem sobie w myślach – Pocałowałem ją. Marzyłem o tym od kiedy ją poznałem. No, było to niby wczoraj, ale jednak.
   Zakończyła to za szybko.
   Pocałowałem dziewczynę, o której  nie wiedziałem nic, nawet jak ma na imię.
   Cały czas czułem na języku słony smak jej łez, które były na jej ustach. Dlaczego płakała, tego nie wiedziałem. Jedyny co o niej wiedziałem to, to że kiedyś w jej życiu wydarzyło się coś co ją zniszczyło. Dlatego się tak zachowywała. W sumie to miałem tak samo. Tyle, że nie zachowuje się tak bezuczuciowo.
   Chciałbym wiedzieć jak się nazywa.
   Siedziałem w tej popierdolonej klatce, a ten idiota, który, jak dobrze usłyszałem miał na imię Robert, gapił się na mnie jak sroka w gnat.
   Kurwa – pomyślałem patrząc się wściekłym wzrokiem na młodego mężczyznę. - Chyba jest od e mnie starszy.
   I jeszcze tamten, z którym się przytulała.
   Kim on dla niej jest? I czy będzie mi przeszkadzał?

Oczami Moniki
   Niestety byłam sama jeszcze tylko przez pół godziny.
   Usłyszałam kroki Krzyśka bardzo szybko. Ogarnęłam się jeszcze szybciej, więc gdy on wszedł do pokoju siedziałam wygodnie na łóżku i dałam po sobie poznać w jakim stanie byłam jeszcze przed chwilą.
  - Cześć, mała – przywitał mnie i zamknął za sobą drzwi.
  - Hej – odparłam beznamiętnie.
   Krzysiek usiadł koło mnie i rzucił na mnie wzrokiem.
  - Co jest ? – rzucił bezceremonialnie.
   Uch …
   On zawsze musiał wiedzieć, że coś mi jest. Musiał mnie tak dobrze znać ?!
  - Mnie ? Mi nic nie jest, po prostu głowa mnie trochę boli – szybko skłamałam.
   Po jego minie można było wywnioskować, że połknął haczyk. Pokiwał głową co nie tylko utwierdziło w przekonaniu, że uwierzył.
  - Która godzina ? – spytałam chcąc zmienić temat.
   Spojrzał na zegarek a swojej lewej ręce.
  - Siedemnasta trzydzieści trzy – odparł.
Przymknęłam oczy i położyłam głowę na jego ramieniu. Oddychał spokojnie co znaczyło, że czuję się bezpiecznie. Ja też się przy nim czuje bezpiecznie. Mogłabym z nim spędzić całe życie. W sumie to bycie razem nie wiele różni się od teraźniejszego naszego stanu. Nie zrobiło by mi to wielkiej różnicy.
  Nie, zrobiło by mi różnicę. Ja do niego nic kompletnie nie czułam poza przyjaźnią. Nie mogłabym się z nim całować. Jakoś tego nie widziałam.

   Nawet nie wiedziałam kiedy zasnęłam. Elektryzujący dotyk ust tamtego towarzyszył mi przez całą noc na ustach, a w śnie jego twarz i głos mówiący ,,Ten jeden dzień był wystarczająco długi by cię poznać,,

...................................................................................................................................................................................................................................................................................................

Nie no ludzie. Sorry ale jak nie będzie ani jedego komentarza to przestaje pisać, sorry. 
Jak myślicie o co chodzi Justinowi ? (czekam na odpowiedzi w kom)

CZYTASZ = KOMENTUJESZ !!!