Oczami
Moniki
Co to
miało kurwa być?! – powtarzałam sobie w myślach od jakiegoś czasu.
Siedziałam skulona na łóżku w swoim pokoju
od godziny, a ostatnie co pamiętałam to był smak ust Justina i mina mojego starszego brata.
Nie to, że dałam się przyłapać. O, nie. Nie
było szans. Skończyłam to szybciej niż się zaczęło i miałam chwilę na przygotowanie
się na wejście mojego dwudziestopięcioletniego, nadopiekuńczego brata.
Skończyłam to chociaż nie chciałam. Czułam
to. Chciałam tego. Pragnęłam to ciągnąć w nieskończoność. Chciałam więcej i
więcej. On też, widziałam jego minę i te oczy pełne żalu.
Nie spojrzałam już mu w oczy. Wyszłam
(czytaj : wybiegłam) z pomieszczenia i schowałam się w mojej jamie i nie mam
zamiaru wyjść. Mam nadzieję, że nikt typu moi bracia, albo (co gorsza) Krzysiek
nie wejdzie mi do pokoju.
Chcę
być sama jak długo to możliwe.
Oczami
Justina
Zrobiłem
to. – powtarzałem sobie w myślach – Pocałowałem
ją. Marzyłem o tym od kiedy ją poznałem. No, było to niby wczoraj, ale jednak.
Zakończyła to za szybko.
Pocałowałem dziewczynę, o której nie wiedziałem nic, nawet jak ma na imię.
Cały czas czułem na języku słony smak jej
łez, które były na jej ustach. Dlaczego płakała, tego nie wiedziałem. Jedyny co
o niej wiedziałem to, to że kiedyś w jej życiu wydarzyło się coś co ją
zniszczyło. Dlatego się tak zachowywała. W sumie to miałem tak samo. Tyle, że
nie zachowuje się tak bezuczuciowo.
Chciałbym
wiedzieć jak się nazywa.
Siedziałem w tej popierdolonej klatce, a ten
idiota, który, jak dobrze usłyszałem miał na imię Robert, gapił się na mnie jak
sroka w gnat.
Kurwa
– pomyślałem patrząc się wściekłym wzrokiem na młodego mężczyznę. - Chyba jest od e mnie starszy.
I jeszcze tamten, z którym się przytulała.
Kim on
dla niej jest? I czy będzie mi przeszkadzał?
Oczami
Moniki
Niestety byłam sama jeszcze tylko przez pół
godziny.
Usłyszałam kroki Krzyśka bardzo szybko.
Ogarnęłam się jeszcze szybciej, więc gdy on wszedł do pokoju siedziałam
wygodnie na łóżku i dałam po sobie poznać w jakim stanie byłam jeszcze przed
chwilą.
-
Cześć, mała – przywitał mnie i zamknął za sobą drzwi.
- Hej – odparłam beznamiętnie.
Krzysiek usiadł koło mnie i rzucił na mnie
wzrokiem.
- Co
jest ? – rzucił bezceremonialnie.
Uch …
On zawsze musiał wiedzieć, że coś mi jest.
Musiał mnie tak dobrze znać ?!
- Mnie ? Mi nic nie jest, po prostu głowa
mnie trochę boli – szybko skłamałam.
Po jego minie można było wywnioskować, że
połknął haczyk. Pokiwał głową co nie tylko utwierdziło w przekonaniu, że uwierzył.
- Która godzina ? – spytałam chcąc zmienić
temat.
Spojrzał na zegarek a swojej lewej ręce.
- Siedemnasta trzydzieści trzy – odparł.
Przymknęłam
oczy i położyłam głowę na jego ramieniu. Oddychał spokojnie co znaczyło, że
czuję się bezpiecznie. Ja też się przy nim czuje bezpiecznie. Mogłabym z nim
spędzić całe życie. W sumie to bycie razem nie wiele różni się od teraźniejszego
naszego stanu. Nie zrobiło by mi to wielkiej różnicy.
Nie, zrobiło by mi różnicę. Ja do niego nic
kompletnie nie czułam poza przyjaźnią. Nie mogłabym się z nim całować. Jakoś
tego nie widziałam.
Nawet nie wiedziałam kiedy zasnęłam. Elektryzujący
dotyk ust tamtego towarzyszył mi przez całą noc na ustach, a w śnie jego twarz
i głos mówiący ,,Ten jeden dzień był wystarczająco długi by cię poznać,,
...................................................................................................................................................................................................................................................................................................
Nie no ludzie. Sorry ale jak nie będzie ani jedego komentarza to przestaje pisać, sorry.
Jak myślicie o co chodzi Justinowi ? (czekam na odpowiedzi w kom)
CZYTASZ = KOMENTUJESZ !!!
Next :-*
OdpowiedzUsuń