Oczami Moniki
Krzysiek wyciągnął się z uśmiechem na moim wąskim łóżku w mojej sypialni.
- Nie za wygodnie Panu ? – spytałam lekko unosząc kąciki moich ust.
- Nie wiem jak tobie, ale mi tak – wyszczerzył się jeszcze bardziej.
Pokręciłam tylko głową i poszłam do łazienki. Wzięłam szybki prysznic, umyłam zęby i wyszłam z łazienki w swoich ulubionych czarnych bokserkach i koszulce do spania.
Blondyn zrobił dla mnie miejsce na łóżku. Weszłam pod kołdrę położyłam głowę na jego ramieniu, objęłam jego klatkę piersiową i przymknęłam oczy. Już byłam na granicy snu kiedy Krzysiek się odezwał.
- Nie sadzisz, że ten chłopak ma jakąś znajomą twarz ?
Spojrzałam na niego, ale on nie patrzył na mnie, wpatrywał się w sufit. W sumie to miał racje, nieznajomy miał dziwnie znajomą twarz (wiem pokręcone). Kojarzyłam ją, ale nie mam pojęcia skąd.
- Dziwne. – przytaknęłam.
- Śpij – nakazał. – Byłaś zmęczona.
Pokiwałam głową i odpadłam w głęboki sen.
Oczami Krzyśka
Upewniłem się, że Monika śpi, jej oddech się wyrównał. Zacząłem powoli głaskać ja po policzku tak by się nie zbudziła. Kochałem ją, nie tylko jako przyjaciółkę, to było coś więcej. Kochałem ją jeszcze przed pięcioma laty. Kochałem ja jeszcze jak chodziła z tym Szymonem i kiedy go straciła. Smutna historia. Rosjanie zabili go zaraz po najeździe na Polskę. Na jej oczach ! I nie tylko jego. Jej najlepszą przyjaciółkę, dzięki której go poznała, także, tyle, że tego akurat nie widziała. A potem, gdy w ten sam dzień wróciła do domu zastała tam zamordowanych swoich rodziców i psa. Byłem wtedy z nią, rzuciła mi się na szyję. Kiedy już opanowała atak płaczu zebraliśmy szybko jej rzeczy, zabraliśmy jej kota, któremu jakoś udało się schować na czas rozróby w domu. Zebraliśmy rzeczy także jej braci, starszego – Roberta i młodszego – Michała. Poszliśmy po Michała do szkolnego schronu w którym schowała się ta część szkoły, która nie uciekła w popłochu do domu, czyli ta starsza, czyli szóste klasy i gimnazjum. Monika zadzwoniła po Roberta i mieliśmy się spotkać w piwnicach, w których teraz mieszkamy. Mieliśmy się tam spotkać z nim i niektórymi dorosłymi (i tak było). Następnie poszliśmy do mojego pustego domu i zabraliśmy moje rzeczy. Ojca oczywiście nie było. Nie odezwałem się do niego, nie nawiedziłem go. I dalej nienawidzę. A moja matka ? Haha. Brak słów. Zostawiła mnie i poszła pracować do agencji towarzyskiej kiedy miałem pięć lat.
Pamiętam pierwsze pól roku pobytu w piwnicach. Pamiętam jak dziś. Monika prawie bez przerwy płakała. A ja cały czas pocieszałem trzynastoletnią dziewczynę z pryszczami, przetłuszczonymi włosami i czerwonymi oczami pełnymi łez każdego wieczora. Ale mimo wszystko i tak ja kochałem. Potem się zaczęła ogarniać. Pracować nad sobą. Kolejne pół roku później wszyscy zaczęliśmy treningi. I z każdym miesiącem zaczynała robić się bardziej atrakcyjna.
A teraz trzymam w ramionach śliczną dziewczynę o perfekcyjnej, wysportowanej figurze, kruczoczarnych włosach (zwykle związanych w luźny warkocz) małym nosie, wąskich, małych ustach i przepięknych ciemnobrązowych, teraz zamkniętych, oczach.
- Kocham cię – szepnąłem w jej włosy. – I zawsze będę cię kochać.
Osiemnastolatka poruszyła się niespokojnie w moich Ramonach. Przez chwilę bałem się, że się obudzi. Na całe szczęście nic się takiego nie stało. Uspokoiłem się.
Przymknąłem oczy. Jedyne co zapamiętałem przed zaśnięciem to, to że chciałbym, żeby ta okropna wojna się skończyła i że chciałbym odważyć się powiedzieć Monice jak bardzo ją kocham.
Oczami Moniki
Gdy się zbudziłam zobaczyłam znajome oczka wpatrzone we mnie. Uśmiechnęłam się.
- O obudziła się Śpiąca Królewna ! – zażartował Krzysiek.
- Spałeś u mnie ? Jak ty mogłeś ! – trzepnęłam go żartobliwie w ramie. – I jeszcze się nie myłeś ! Fuu ! Śmierdzisz ! – zaczęłam rechotać jak głupia.
- No właśnie – zaczął wstawać z mojego łóżka. Ubrał buty na siedząco i wstał. – Jak śmierdzę to idę do swojej sypialni, przebiorę się i umyję.
Pokiwałam głową i wyszedł z pokoju. Weszłam do łazienki i zrobiłam poranną toaletę. Ubrałam czarne Air Force, szare rurki i jakąś czarną bluzkę. Już właśnie miałam wychodzić gdy w drzwiach wpadłam na Maćka.
- Hej! Wiesz zrobiliśmy zebranie trochę wcześniej, oczywiście Krzysiek wszystko wie, i postanowiliśmy, że w nagrodę, że złapałaś typa, do póki nie przyjadą z misji Starsi nie masz patroli i pilnujesz gościa! To jak ?! Zgodzisz się ?! No weź się zgódź ! – zaczął nawijać tak szybko, że ledwo go zrozumiałam.
- Okej, okej. Tylko się tak nie ekscytuj. Możesz przejąć moje patrole – powiedziałam to tylko po to by dał mi spokój, wiedząc o co mu chodzi.
Weszłam do więzienia z gazetą wcześniej zabraną od e mnie z pokoju, usiadłam na krześle, położyłam nogi na biurku i zaczęłam czytać, nie zaszczycając szatyna spojrzeniem. Po chwili usłyszałam coś co mnie zaszokowało.............................................................................................................................................................
Oto drugi rozdział. Mam nadzeję, że się podoba. Wiem możecie myśleć, że to nie jest FF, ale tak jest. Okaże się to w trzecim rozdziale. I chciałam was o coś po prosić, jeżeli ktoś to czyta to proszę skomętuj to. Chcem wiedzieć, czy mam dalej pisać. Z góry dzięki.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz